Skatepark najbardziej kontrowersyjna inwestycja

0
3

W sobotę został otwarty nowy skatepark w Piasecznie. Nim to jednak mogło nastąpić, droga do powstania kosztującego 2,9 mln złotych obiektu nie była ani prosta ani krótka ? opowiada w rozmowie z piaseczno4u.pl radna Magdalena Woźniak, jedna z głównych inicjatorek pomysłu.

Koncepcja budowy skateparku narodziła się 6 lat temu. Mój syn był wówczas w odpowiednim do tego typu szaleństw w wieku, jeździli z kolegami na rowerach po lesie, kopali doły i układali jakieś betonowe konstrukcje, generalnie cała zabawa była mocno niebezpieczna. Narodził się wówczas pomysł zrobienia dla nich toru dirtowego (red. ziemnego), znaleźliśmy nawet lokalizację na ul. Paprociowej, ale po pierwsze został on oprotestowany przez mieszkańców, a po drugie byłby to obiekt formalnie nieistniejący – a w konsekwencji bez regulaminu, ubezpieczenia i nadzoru. Wtedy narodził się pomysł skateparku.

Na zabudowę terenu, na którym dziś stoi skatepark nie było specjalnie pomysł, było to rozjeżdżone, błotniste bajoro na samym wlocie do miasta. Tylko czasem rozbijał się tam cyrk, wesołe miasteczko albo parkowały tiry. Dodatkowym utrudnieniem przy zagospodarowywaniu tego placu są linie rozgraniczające ulicy Okulickiego oraz biegnący pod ziemią potężny kolektor cieplny zaopatrujący właściwie całe miasto – jakakolwiek inwestycja w tym miejscu uwzględniająca większe budynki wymagałaby kosztownej przebudowy.

Kontrowersje były od początku, jeszcze w zeszłej kadencji, kiedy pomysł się narodził, przede wszystkim dotyczyły zasadności samej inwestycji.Tymczasem na terenie naszej gminy jest duża grupa młodych ludzi, którzy nie są zainteresowani piłką nożną, grami zespołowymi, śpiewaniem w chórze czy lepieniem z gliny w ośrodku kultury. Zawsze niby ubolewano nad tym, że ta młodzież nie ma się gdzie podziać, ale jak przychodziło co do czego, to radni zwłaszcza ci ?starsi duchem?, odsyłali ją do świetlic, parku miejskiego, na boiska szkolne, słowem oferowali jej standardowei „grzeczne” rozwiązania.

Tylko dzięki determinacji i uporowi mojemu i całej prowadzonej przeze mnie ówcześnie Komisji Promocji udało się osiągnąć sukces, w jej skład wchodzili ś.p. Andrzej Swat, Katarzyna Biernadska – Hernik, Dorota Kołos, Piotr Obłoza, Piotr Kabula, Mariusz Słowik i Ryszard Podlaski. Jestem im ogromnie wdzieczna za pracę i zaangażowanie bo to dzięki naszym zakulisowym targom i negocjacjom udawało się ?wpychać? najpierw projekt, potem wykonanie skateparku do kolejnych budżetów.

Kolejną kontrowersją były koszty. Trudno je było oszacować ponieważ takiej inwestycji nie było nigdzie w Polsce i nie było do czego się odnieść przy wycenie. Stąd początkowa, budząca oburzenie kwota 3,5 mln zł. Ostatecznie koszt zamknął się w 2,9 mln, z czego jeszcze dostaniemy 250 tys. zwrotu od wojewody. Niewątpliwie to nadal olbrzymia suma, ale po pierwsze to duża inwestycja (ok.7 tys m2), po drugie w koszty wchodzi również oświetlenie, droga dojazdowa, odwodnienie i cała niezbędna infrastruktura. Oczywiście pojawiły się głosy, że za te pieniądze mogliśmy zrobić coś ?bardziej potrzebnego? typu asfalty, rowy itd, lub że odbyła się ona kosztem innych zadań, np. oświaty. Tymczasem w tej kadencji corocznie w budżecie mamy zapisane wiele milionów na drogi, a nakłady na odwodnienie to 5-6 mln rocznie, dla porównania w poprzedniej kadencji było to kilkaset tysięcy, co wiadomo jak sie skończyło. Na oświatę corocznie idzie ponad połowa gminnego budżetu tj ok. 130 mln zł, co daje nam jedne z najwyższych – w przeliczeniu na ucznia – nakładów w kraju. Tak więc sugerowanie, że skatepark powstał kosztem czegokolwiek, jest zwykłą manipulacją.

Zaskoczeniem dla mnie było to, że w trakcie budowy podniosły też głos lokalne środowiska sportowe, które najwyraźniej obawiały się o swoje interesy. Do dziś pamiętam słynną sesję w zeszłej kadencji, gdzie przycinaliśmy budżet stowarzyszeniom sportowym, a konkretnie KS Piaseczno i piłce nożnej. Zostaliśmy wtedy wyzwani od złodziei i morderców sportu piaseczyńskiego, a w tle słychać było krzyki „precz ze skateparkiem”. Na kilkanaście klubów gdzie trenuje się piłkę nożną idzie co roku ponad milion złotych i nikt nie pyta, czy to się samosfinansuje, jaki ma sens ekonomiczny i co z tego gmina będzie miała. I choć oczywistym jest, że kultura czy sport, zysku finansowego nie przynoszą, to takie pytania wciąż padają w sprawie skateparku. Tymczasem różnica jest taka, że przy sporym ale jednorazowym wysiłku powstała rzecz, która będzie służyć młodzieży przez lata, jest to pierwszy obiekt, który w sposób niebanalny promuje naszą gminę i wyróżnia Piaseczno, zagospodarowany został również kawał zaniedbanego terenu.

Myślę, że nie bez znaczenia dla oporu wobec tej inwestycji był fakt, że skateparkowe pieniądze zostały wydane na potrzeby środowiska, które nie da się policzyć i wykorzystać politycznie w wyborach, a tak właśnie się działo ze stowarzyszeniami sportowymi, które będąc całkowicie na garnuszku gminy i zależąc od decyzji burmistrza i rady stanowiły wdzięczny i sterowalny elektorat, a jednocześnie zorganizowane zaplecze polityczne,dowodem jest powstanie komitetu wyborczego Sport i Kultura. Mam nadzieję, że skatepark, który będzie zarządzany przez najlepiej do tego przygotowany GOSiR, nie zostanie w przyszłości oddany w wyłączny zarząd żadnym stowarzyszeniom, prezesom i działaczom, którzy zaczną myśleć tylko o tym jak się obłowić.

Dziś toczy się dyskusja na temat tego, czy teren ma być ogólnodostępny i bezpłatny. Pojawiają się inicjatywy – o dziwo od samych użytkowników skateparku – że wstęp powinien być ograniczony i płatny, a obiekt ogrodzony i zamykany o 22:00. Argumenty są takie, że już w tej chwili przyjeżdża tam bardzo wiele osób z zewnątrz, między innymi z Warszawy.

Jestem temu absolutnie przeciwna. W założeniu obiekt miał być ogólnodostępny i bezpłatny, a zarabiać na swoje utrzymanie i sprzątanie miał nie na biletach ale na wynajmie pomieszczeń, reklamach, imprezach oraz sponsoringu. Proszę zauważyć, że skatepark stał się nie tylko terenem sportowym ale i miejscem spotkań ?niejeżdżącej? młodzieży. Czy osoby towarzyszące miałyby płacić za wstęp, albo pozostawać za siatką? Jeżeli chodzi o ogrodzenie to można o tym dyskutować tylko jako wytyczeniu granic obiektu, na którym obowiązuje określony regulamin, a nie jako zaporze dla użytkowników.

Co dziś czuję? Niesamowitą frajdę. Skatepark był najbardziej kontrowersyjną inwestycją ostatnich lat i powstał wbrew wielu oponentom, a ja byłam jedną z najbardziej atakowanych radnych. Dziś, kiedy widać co powstało i z jakim spotkało się odzewem, nawet dawni oponenci wykonują pojednawcze gesty i mówią, że to jednak ?fajnie wyszło?. Widać ile ludzi tam przychodzi i jak to miejsce żyje. Czyli inwestycja nie powstała jedynie dla kilku osób, a pani Woźniak nie wybudowała skateparku dla syna – bo i tak mówiono (syn już zdążył wyrosnąć, więc chyba raczej dla wnuków). Kiedy dziś tamtędy przejeżdżam i widzę ten ogromny obiekt i jak po nim młodzi śmigają, to aż mi się ciepło robi na sercu, bo to jednak naprawdę duża rzecz. I jakkolwiek to by głupio nie zabrzmiało, mam poczucie, że coś fajnego po mnie w Piasecznie zostanie.

Wysłuchał: Łukasz Zieliński

PODZIEL SIĘ
Następny artykułTy też możesz pomóc!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.